Wszystko zaczęło się od warsztatów waltorniowych w starej chacie w środku lasu…. Latem 2014 roku zorganizowałem w Puszczy Białowieskiej pierwszą edycję warsztatów gry na waltorni – instrumentu, na którym wiele lat grałem i którym żyłem.
Plan był prosty – cieszymy się muzyką, uczymy się, robimy ogniska, rozmawiamy – a to wszystko w pięknych okolicznościach przyrody z zakwaterowaniem w dziadkowej chacie z bala.
Goście z różnych zakątków Polski powoli zjeżdżali się. Nie mogłem nadziwić się, obserwując ich reakcję: wysiadając z samochodu na skraju brzozowego gaiku, łapczywie wdychali zapach lasu, zachwycali się ciszą i wyróżniającym się na jej tle śpiewem ptaków. Komentowali: „Puszcza ma w sobie TO COŚ!”. Czym jest ta magia prastarego lasu? Wszystko jest tu bardziej dzikie, unikalne, niespotykane…
Urodziłem i wychowałem się na Podlasiu, moi dziadkowie mieszkali w Hajnówce, w Puszczy spędzaliśmy święta, wakacje. Ptasie arie, świeże powietrze, majaczący w oddali żubr – to wszystko było znane i oczywiste. W wieku nastoletnim nie chciałem jeździć na wieś – w końcu w chatce internet jest słaby, nie ma co robić, a większość rówieśników była w mieście.
Chata z ręcznie ciosanych bali, ocieplona mchem z puszczy? Płyta kuchenna opalana drewnem, drewniana stodółka? Studnia z żurawiem? Kąpiele w pobliskiej rzece Łutowni? Miałem to u dziadków od dziecka i było to dla mnie tak normalne i oczywiste jak ciepła woda w kranie w mieszkaniu.
Ale wróćmy do waltornistów.
Ten tygodniowy pobyt wraz z nimi w puszczy, w chatce, wspólne rozmowy i obserwowanie ich zachwytu otaczającą naturą uświadomiły mi jedno – że to miejsce jest wyjątkowe. Wkrótce po tym wyjeździe zaproponowałem dziadkom pomoc z amatorsko prowadzoną przez nich działalnością – wynajmem chatki.
Postawienie strony, zrobienie zdjęć i zadbanie o wnętrze domku – sprawy, które dla dziadków były obce, a w których ja mogłem realizować się artystycznie, stały się moimi obowiązkami.
I tak o to po kilku miesiącach pracy powstała Chatka w lesie, miejsce, które już od ponad 10 lat udostępniamy osobom ceniącym wypoczynek w ciszy puszczańskich lasów. A waltorniści jeszcze 5 razy z utęsknieniem wracali w progi naszej chatki.
Dosyć szybko osiągnęliśmy moment, gdy nie mogliśmy Was wszystkich w Chatce pomieścić, podjęliśmy wtedy decyzję o budowie kolejnych domków. Tym razem padło na region, z którego pochodził drugi dziadek, czyli okolic Siemianówki. Dziś wynajmujemy sześć domków. Wszystkie tworzone są z wielkim sercem, oddaniem i tam, gdzie czujemy się najlepiej – czyli w naszych rodzinnych stronach.
Kuba
(dzwoniąc, pisząc do nas kontaktujesz się ze mną, chętnie odpowiem Ci na wszystkie pytania, jestem też w stałym kontakcie z naszymi gośćmi)